Strefa techniczna

Archiwizacja zdjęć, filmów i dokumentacji – mój sposób


Postanowiłem opisać mój flow w archiwizacji zdjęć, filmów czy dokumentów w oparciu o dostępne w sieci chmury i aplikację na platformę Android. Mam nadzieję, że przypadnie ona Wam do gustu.

Archiwizacja domowego biurka

Kilka ładnych lat temu zajmowałem się problemem drukowanych faktur, paragonów czy reszty dokumentacji, które były w domu a niekiedy były potrzebne od zaraz.

Wiele się zmieniło, kilka rzeczy zostało mocno uproszczone, zautomatyzowane. Narzędzia są inne.

Zamiast Evernote, jest Notion, Onedrive jako główna chmura backupowa itp. To tak na szybko ale niebawem bedzie wpis z tego gatunku.

Tymczasem zapraszam do dalszej lektury, ponieważ będzie ona jednym z podstawowych czynności, jakie robię w ramach mojego wirtualnego biurka.

Jaka chmura?

Większość chmurowych usługodawców ma w ofercie darmowe konta z limitem powierzchniowym – średnio 10 – 15 GB danych. Do zastosowań domowych w zupełności wystarczy. W dobie instagramów snapów czy youtubów – to zaledwie kropla w morzu potrzeb.

Każde zdjęcie waży dużo więcej, jedna minuta filmów w wysokiej rozdzielczości czesto przekracza ponad 100-200 MB. Łatwo policzyć, że starczy raptem kilkaset zdjęć bądź 2-3 odcinki vlogów.

Dlatego podjąłem o przejściu na płatny plan w/w chmurowych rozwiązań.

Office 365 + OneDrive 1TB

Parę lat temu postanowiłem skorzystać z modelu subskrypcyjnego Office 365, przeznaczonej dla rodziny. Poza licencjami dla standardowego pakietu typu Word, Excel czy Outlook (warianty deskop / web), miałem do dyspozycji 1TB za relatywnie niską, wręcz konkurencyjną kwotę.

Jestem zwolennikiem Windows 10 (PRO), pojawienie linuksowego subsystemu ułatwiło mi pracę w frontendowym środowisku. Wykupienie usługi Office 365 jako wspólnego dla MS ekosystemu było uzasadnione, było logiczne. Mogłem korzystać z darmowych pakietów w ramach Google Apps.

Niezbyt ufam firmie, która jest znana z zamykania niezwykle przydatnych usług takich jak Picasa web, Inbox czy RSS Reader.

Aplikacje

Na desktopie korzystam z domyślnej aplikacji do obsługi OneDrive, dostarczone wraz z pakietem office albo jest domyślnie w Windows 10. Nie mam większych zastrzeżeń.

Działa bardzo dobrze:

  • w trybie oszczędnym – wyłącza synchronizację;
  • na pełnych obrotach – synchronizując tylko to, co jest potrzebne i ściągnięte na lokalny dysk.

Android

Z kolei wersja na androida jest bardzo uboga w podstawowe narzędzia. Zabrakło takich rozwiązań jak synchronizacja jedno/dwu kierunkowej, poszczeólnych katalogów, scheduler. Dość szybko zacząłem się rozglądać za alternatywnymi rozwiązaniami.

Po kilku testach postawiłem na FolderSync – sprawdzony przy okazji androidowego taniego licznika rowerowego. Do tego stopnia, że pozwoliłem na wykupienie wersji PRO. Bez reklam, bez ograniczeń poza 2: pamieć urządzeń i limit mobilnego (domowego) Internetu.

Konfiguracja

FolderSync, pomimo rozbudowanej konfiguracji, jest bardzo prosty oraz intuicyjny w obsłudze.

Odpalamy kreator nowej synchronizacji

  1. Nadajemy nową nazwę synchronizacji
  2. Wybieramy konto do sync – tutaj jest ogromna lista dostawców () oraz wspierane są protokły jak FTP / SFTP/ WEBDAV / SAMBA / SMB / CIFS
  3. Deklarujemy typ synchronizacji: Do lokalnego / Do zdalnego / Dwukierunkowy
  4. Ustawiamy ścieżkę dla folderu zdalnego oraz lokalnego,
  5. Planowanie synchronizacji – domyślnie jest ona wyłączona, do dyspozycji mamy różne opcje począwszy od deklaracji dni i godzi, częstotliwości i czy tyko na wifi / pracy na baterii itp.)
  6. Koniec.

Nic trudnego.

Dodatkowo można ustawić notyfikacje o wszelkich zdarzeniach w trakcie synchronizacji. Tutaj trzeba wyedytować istniejącą parę folderów i przeskrolować do Powiadomień.

Podsumowanie

Mam skonfigurowane kilkanaście folderów z zdjęciami, assetami do video czy dokumentacjami, które ręcznie synchronizuję z chmurą. Fakt, ze robię je ręcznie z wielu powodów; główny to problemy z T-Mobile w nocy.

Nie muszę martwić się o backup moich zdjęć a w razie potrzeby, gdy mam mało pamięci w smartfonie, mogę wykasować.

Podobnie jest z dokumentami czy konfiguracją wielu aplikacji na android.

A co z zdjęciami Google?

Oczywiście, ze z nich korzystam i polecam je innym.

Wielokrotnie ratowały dupsko zarówno rodzinie jak i moim znajomym. Zdarzało się, że stracili / utopili / zniszczyli bezpowrotnie telefony albo padły karty pamięci. Synchronizacja zdjęć z poziomu Google Photos jest często jedną z pierwszych czynności po skonfigurowaniu nowego smartfona.

A jak u was? Jak sobie ułatwiacie życie / optymalizujecie pracę w swoim wirtualnym, digitalowym biurze? domowym?

ps.: Photo by rawpixel.com from Pexels

Strefa techniczna
10 miliardów pobrań – podsumowanie
Strefa techniczna
Samsung Galaxy SIII: Udana ewolucja – krótka recenzja
Strefa techniczna
Crapware w instalatorach, wtf?!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: